Brakuje im kobiet
WŁADYSŁAWOWO. Brydżyści z Władysławowa sami stworzyli sobie doskonałe miejsce do gry. Jednak ich zdaniem sekcja boryka się również z pewnymi problemami.
Siedzą w bunkrze
Sekcja działająca przy PUP Abruko - władysławowskiej firmie komunalnej, początkowo miała swoją siedzibę w ratuszowej wieży. Tam jednak dzielili pomieszczenie z innymi miejscowymi organizacjami.
- Nie zawsze udawało się nam uzgodnić podział terminów - mówią brydżyści. - To był tylko dla obu stron niepotrzebny kłopot.
Problem rozwiązał jeden z członków sekcji, Krzysztof Darznik. Jako prezes jednej z miejscowych spółdzielni mieszkaniowych, wygospodarował miejsce w podziemiach jednego z bloków mieszkalnych przy ul. Abrahama. W dawnym bunkrze przeciwatomowym (budynek jest z lat pięćdziesiątych), już wcześniej swoje spotkania mieli hodowcy gołębi. Pomieszczenie było jednak na tyle duże, że spokojnie można było wygospodarować także miejsce dla brydżystów. Karciarze we własnym zakresie przygotowali i wyremontowali miejsce swoich spotkań.
- Teraz jesteśmy u siebie - cieszą się we Władysławowie.
Są też kłopoty
Kłopotów jednak brydżystom nie brakuje.
- Przede wszystkim brakuje nam kobiet - śmieją się gracze. - Szkoda, bo wówczas panowałby tu całkiem inny klimat.
Inną ważną kwestią jest brak narybku i nowych zawodników. Wprawdzie były podjęte próby przygotowania młodzieży do gry. Dariusz Kurys, nauczyciel w miejscowym Zespole Szkół nr 1, przez rok prowadził zajęcia ze swoimi uczniami.
- To była wówczas bodaj jedna z dwóch takich szkółek brydżowych w województwie - przyznaje.
Z grupy kilkunastu chętnych osób, na końcu zostało kilka. Ci jednak byli już zapalonymi brydżystami.
- Co jednak z tego, że teraz nie mamy z nimi żadnego kontaktu - żali się nauczyciel. - Ani jedna z tych osób nie przychodzi na nasze spotkania.
Mimo to istnieją plany dalszego szkolenia młodzieży. To jednak zależy trochę od funduszy na zajęcia pozalekcyjne. Jest pewna szansa, aby pomogły w tym władze miasta.
Na bieżąco
Brydżyści od lat nie występują w rozgrywkach ligowych. - To dla nas za drogie - przyznaje Leszek Czarnecki, kierownik sekcji.
Pewną namiastką była liga powiatowa, w skład której wchodziły ekipy z Władysławowa, Krokowej i Pucka. Ta liga także nie przetrwała próby czasu.
- Być może trzeba będzie spróbować reaktywacji - mówi Leszek Czarnecki. - Zamykanie się we własnym gronie nie jest najlepszym wyjściem.
Jak na razie we Władysławowie rozgrywają turnieje klubowe. Ostatnio zostały wręczone nagrody dla najlepszych za kończący się rok.