Schronisko dla bezdomnych zwierząt zostało otwarte
Mieszkają w komfortowych warunkach. Zajmują przestronne kojce, mają nowe budy. Takie warunki przygotowano dla bezdomnych zwierząt w nowo otwartym schronisku w Gdańsku Kokoszkach. Nie zmieniło się jedno; bezpańskie zwierzęta mają nadal te same smutne oczy. Oczy zwierząt, które oprócz miski pełnej strawy chciałyby też dobrego słowa, pogłaskania po grzbiecie, a nade wszystko miłości właściciela.
Gdyby ktoś znalazł w Gdańsku bezdomne zwierzę lub chciał je adoptować, musi się teraz pofatygować do Kokoszek. Przy ul. Przyrodników 14 znajdzie jeden z najnowocześniejszych obiektów w kraju, a być może i w Europie. Inwestycja trwała dwa lata i pochłonęła z budżetu 6 mln zł. Choć działa już od niemal miesiąca, nadal nie ma telefonu.
- Walczymy z telekomunikacją o podłączenie do sieci. Jak dotąd, bezskutecznie - żali się Mariusz Dewo, kierownik schroniska. - Obiecuje się nam, że telefon będzie lada moment, ale na obietnicach się kończy.
Oprócz tych utrudnień, sam obiekt to marzenie - nowoczesny, przestronny. Pomieści ok. 370 psów i 150 kotów. Posiada m.in. cztery ogrzewane pawilony dla zwierząt, własne ujęcie wody, nowoczesną kuchnię i kotłownię. Jest też monitorowane. Oprócz pawilonów dla zwierząt są tam dwa budynki dla obsługi - jeden z pomieszczeniami socjalnymi, a drugi biurowy - wyposażony w windę dla niepełnosprawnych.
W placówce jest jeszcze luźno. Mieszka tam ok. 380 zwierząt. Pracownicy ośrodka obawiają się, że w zbliżającym się sezonie urlopowym liczba mieszkańców zwierzęcego bidula może gwałtownie wzrosnąć.
- Ludzie są czasem niedobrzy - rozkłada ręce Mariusz Dewo. - Wolą wyrzucić zwierzaka za drzwi, gdy stanie się on problemem w realizacji urlopowych planów.
Oprócz wielu plusów schronisko przy ul. Przyrodników ma także kilka mankamentów. Głównym z nich jest położenie.
- Z pewnością jest tu trudniejszy niż na ul. Madalińskiego dojazd. Boimy się, że spowoduje to drastyczne zmniejszenie liczby adopcji - obawia się Mirosława Dewo, prezes firmy Azyl, która gdańskim schroniskiem zawiaduje od 1 stycznia br. - A tego byśmy nie chcieli. Mamy naprawdę wiele przesympatycznych zwierzaków; malutkich i starszych. Każdy z nich z niecierpliwością czeka na nowego właściciela. Bo nawet najlepsze warunki w schronisku nie zastąpią własnego domu.
Do Kokoszek nie jest wcale tak daleko. W okolice ul. Przyrodników docierają trzy linie autobusowe: z Wrzeszcza - nr 126 i 157, a spod dworca PKP w Gdańsku - 167. Wysiąść trzeba przy ul. Budowlanych, a resztę trasy pokonać na piechotę - drogą gruntową. Podczas uroczystego otwarcia placówki w sobotę prezydent miasta Paweł Adamowicz obiecał, że miasto zainwestuje w drogę z prawdziwego zdarzenia. Ułatwi to dojazd do samego schroniska, jak i znajdujących się w jego pobliżu domostw.
Mimo braku telefonu stacjonarnego, kierownik placówki przekazał służbom porządkowym numer prywatnego telefonu komórkowego. To działa. Sprawdziliśmy w Straży Miejskiej. Zgłoszenie o bezdomnym zwierzęciu oficer dyżurny przekazuje przez telefon szefowi placówki. Podobnie jest na policji i w spółdzielniach mieszkaniowych. Ile potrwa ta prowizorka?