Szczakowianka ledwie zremisowała u siebie, a zamiast bramek ujrzeliśmy dwie czerwone kartki
Takich nudów dawno nie widziano na stadionie przy Krakowskiej. Senne widowisko, toczone przy padającym deszczu tylko raz dostarczyło odpowiednich emocji. Ale nie dzięki piłkarzom a jedynie naturze. Ta najwidoczniej ulitowała się nad kibicami, i zesłała kilka piorunów na ziemie. Odbyło się to w bezpośrednim pobliżu stadionu, dlatego sędzia Grzegorz Dubiel zarządził przerwę.