www.gorlic.dotre.pl


Lenie czy cwaniaki?


dotre | hivot | noned | monek | belos | xinder | misse | gorlic | bisset | RSS


Kierownik budowy może w Nowym Sączu zarobić tyle, ile prezydent miasta, dobry murarz – lepiej niż nauczyciel i dziennikarz. Mimo to, nie ma chętnych do pracy. Dziś wykwalifikowani murarze, spawacze, fliziarze, kucharze, kierowcy dyktują warunki pracodawcom. Za 2 tysiące złotych nie chcą już pracować.
Firma Eurobud z Nowego Sącza, która buduje bloki mieszkalne, od jesieni szuka pracowników. Chce zatrudnić przynajmniej dwudziestu ludzi: zbrojarzy, cieśli, murarzy, kierowników budów.
– Kierownik budowy zarobi u nas 7 tysięcy, dobry murarz – trzy tysiące. I nie ma chętnych – mówi Dariusz Borzęcki, prezes firmy. – Bywa, że do przetargów na budowę osiedli w Krakowie nikt nie startuje, właśnie z powodu braku wykwalifikowanej siły roboczej. Takich doczekaliśmy czasów…
Podobne obserwacje ma Piotr Litwiński, właściciel dużej firmy transportowej z podsądeckiej Tęgoborzy.
– Szukaliśmy ostatnio z Markiem Oleksińskim z Chemobudowy nie wykwalifikowanego robotnika, tylko zwykłego chłopa do łopaty, do rozsypywania piasku pod kostkę. Nie znalazł się – mówi przedsiębiorca. – Całą prawdę o tym braku rąk do pracy wyjawił nam spotkany na polu miejscowy rolnik, którego zapytaliśmy czy nie zna kogoś, kto chce zarobić. Usłyszeliśmy w odpowiedzi historyjkę, o tym jak jego syn wyjechał do Szwecji, wrócił po dwóch miesiącach i zabrał ze sobą dwunastu innych młodych ludzi. Za tą dwunastką pojechali następni… Ten 87–letni człowiek żalił się, że doczeka pewnie chwili, gdy zboże śnieg przykryje, bo nie będzie miał kto zebrać plonu.
W sądeckim urzędzie pracy od wczoraj czeka oferta pracy na… Majorce. Trzeba tam budowlańców, kucharzy, sprzątaczek. Pracodawca zaproponował wstępnie pensję na poziomie około 1300 euro. Do tego dorzucił darmowe zakwaterowanie i wyżywienie załogi. Urzędnicy obawiają się, że trudno będzie znaleźć chętnych.
Sądecka firma Kasbud zajmująca się układaniem bruku szuka kierowców ciężarówek, operatorów koparek i brukarzy. Kierownictwo chce zapłacić przynajmniej 2 tysiące – ale zaznacza, że zarobki są do negocjacji.
– Odmawiamy realizacji inwestycji, bo nie mamy kim pracować – mówi przedsiębiorca z Kasbudu.
Maria Kowal z sądeckiego pośredniaka jednym tchem wymienia listę zawodów deficytowych.
– Przedsiębiorcy szukają kierowców, fliziarzy, spawaczy, robotników do układania regipsów – mówi.
Teresa Klimek z powiatowego urzędu dokłada do listy kucharzy, kelnerów, krawców, lakierników samochodowych, księgowych i nauczycieli języków obcych. Dla Newagu trudno było znaleźć niedawno dziesięciu ślusarzy. Problem jest ze znalezieniem pracowników samodzielnych, przyuczonych do zawodu.
Urzędnicy szacują, że w liczącej 14 tys. 120 osób rzeszy bezrobotnych z terenu powiatu nowosądeckiego nawet połowę stanowić mogą niby–bezrobotni, pracujący „na czarno”, wcale nie zainteresowani ofertami pośredniaka. Mają prawo je odrzucić bez konsekwencji w postaci skreślenia z listy bezrobotnych jeśli oferta dotyczy pracy, do której trzeba dojeżdżać dłużej niż trzy godziny.
– Płace rzędu tysiąca złotych miesięcznie w przypadku krawców lub kelnerów, i stawki godzinowe sięgające 10 złotych w zawodach budowlanych nikogo już nie interesują, skoro za granicą pensje są trzykrotnie wyższe – dodaje.
Coraz częściej rodzime firmy kuszą pensjami zbliżającymi się powoli do europejskich, ale i to nie zawsze pomaga.
U „Litwińskiego” kierowca tira może zarobić 1200 euro.
– W Anglii podobno jeżdżą za dwa i pół, ale przewiduję, że niebawem poziomy wynagrodzeń się wyrównają. Tak jak w przypadku fliziarzy… Jeszcze niedawno za metr położonych płytek można było śpiewać sobie 25 funtów, a odkąd polscy fliziarze zaczęli podbijać brytyjski rynek pracy, stawka spadła do 7 funtów – mówi Piotr Litwiński.



21612 |14066 |16400 |20044 |1734 |12984 |7729 |10608 |16682 |2645 |