Gdynia. W rękach Brukseli
1 września miała rozpocząć się wielka modernizacja linii kolejowej E-65, łączącej Gdynię z Warszawą. Minął tydzień, a robotników w Gdyni, od której modernizacja miała się zacząć, nie widać. Dzięki inwestycji za 1mld 380 mln euro, finansowanej z Unii Europejskiej, pociągi z Gdyni do Warszawy kursowałyby z prędkością 160, a nawet 200 kilometrów na godzinę. Całą trasę pokonywałyby w dwie godziny.
Leszek Lewiński, zastępca dyrektora zarządu terenowego w Gdyni PKP Polskie Linie Kolejowe SA twierdzi, że remont się nie zaczął w terminie z przyczyn od niego niezależnych. Kiedy się rozpocznie - nie wiadomo. Natomiast Eugeniusz Pietrzak, naczelnik wydziału realizacji inwestycji oddziału terenowego w Gdańsku PKP PLK SA, jednostki nadrzędnej w stosunku do oddziału gdyńskiego jest optymistą.
- Modernizacja powinna się rozpocząć w przyszłym roku - mówi Pietrzak. - Czekamy na decyzję z Brukseli o uruchomieniu środków unijnych. Kiedy tylko ją otrzymamy, rozpiszemy przetarg na wykonawcę i budowa się rozpocznie. Opóźnienie związane jest z decyzjami, wydawanymi przez urzędy wojewódzkie, które są niezbędne do uruchomienia środków. Aby je otrzymać dla każdego z trzech województw, przez które przebiega linia E-65 musieliśmy przygotować tony dokumentacji - teczki o wymiarach A3 miały po 10 cm wysokości. W warmińsko -mazurskim dokumentacja złożona została w marcu, w mazowieckim i pomorskim - w kwietniu.
Brak zadaszeń na peronach dalekobieżnych (w dodatku za niskich) gdyńskiego dworca kolejowego i zalewane przy każdym większym deszczu torowiska to problemy, które w najbliższym czasie mają przestać nękać podróżnych korzystających z gdyńskiego dworca. Perony i torowisko mają zostać zmodernizowane w ramach budowy szybkiej linii kolejowej E-65, która połączy Gdynię z Warszawą. Realizacja inwestycji ma zacząć się w przyszłym roku. I to właśnie w Gdyni.
Łatwiej do wagonu
- I etap, obejmujący modernizację układu torowego, powinniśmy zakończyć w ciągu 2-3 lat - mówi Leszek Lewiński, zastępca dyrektora zarządu terenowego w Gdyni PKP Polskich Linii Kolejowych SA. - W jego ramach przeprowadzimy tzw. odwodnienie torowisk. Gdynia jest jedną z niewielu stacji w Polsce, na której woda opadowa nie jest odprowadzana żadnymi kanałami, czy studzienkami. W miarę możliwości po prostu... wsiąka w torowisko. Mamy więc szczęście, że torowiska są nisko położone. Dzięki temu woda nie zalewa nam peronów, jak to się działo w Krakowie przed remontem. Poza tym musimy poprawić układ torowy. Nie może być tak, żeby pomiędzy peronem 4 a 5 przebiegał tylko jeden tor. To jest bardzo niewygodne dla maszynistów, którzy wjeżdżając na dworzec mają po obu stronach pociągów perony z ludźmi. W związki z tym peron 5 zostanie przesunięty w stronę ul. Morskiej, tak, żeby pomiędzy nim, a peronem 4 zmieścił się drugi tor. Będziemy też starali się odsunąć transport towarowy od peronów.
Modernizacja gdyńskiego torowiska kosztować ma 90 mln złotych, z czego 85 procent pokryje Unia Europejska. W II etapie inwestycji przeprowadzony zostanie remont peronów.
- Kiedy zakończymy odwodnienia torowisk, będziemy mogli wreszcie zadaszyć perony. Wcześniej, właśnie ze względu na to, że woda opadowa nie miałaby dokąd odpływać, nie można było tego zrobić - tłumaczy Leszek Lewiński. - Oprócz tego, perony zostaną podwyższone, tak by pasażerowie wygodniej mogli wsiadać i wysiadać z pociągów.
Kolej zapewnia, że remont przebiegnie tak, że pasażerowie nie odczują związanych z nim utrudnień.