www.gorlic.dotre.pl


Nie zdążyły się zmęczyć


dotre | hivot | noned | monek | belos | xinder | misse | gorlic | bisset | RSS


Nieco ponad godzinę potrzebowały pilanki, by pokonać najsłabszy zespół LSK - Piast Szczecin. Rywal okazał się mało wymagający, to też siatkarki Nafty przez długie momenty grały ,,na pół gwizdka’’. - Taki dziwny dla nas był ten mecz, czułyśmy jakby ten sezon dla nas się dopiero zaczynał - przyznała kapitan Nafty, Agnieszka Kosmatka. Trudno się dziwić odczuciom zawodniczki pilskiego zespołu, bo przecież dla pilanek był to dopiero trzeci mecz ligowy w tym sezonie, rozgrywany po pięciotygodniowej przerwie.
Pojedynek przebiegał w sennej atmosferze. Na początku pierwszej partii swoje koleżanki próbowała rozruszać Tina Lipicer, która skutecznie obijała blok rywalek. To dzięki niej Nafta prowadziła 7:3, co szybko zniechęciło siatkarki beniaminka. Trener pilanek Jerzy Matlak nie był zadowolony z postawy zespołu, bo nawet przy prowadzeniu 21:13 poprosił o czas, by obudzić swoje podopieczne. Kolejne odsłony były bliźniaczo podobne do siebie, drużynie gości zabrakło atutów, a przede wszystkim wiary w możliwość nawiązania równorzędnej walki. - Długa przerwa w rozgrywkach sprawiła, że ten mecz w naszym wykonaniu wyglądał jak wyglądał. Wygraliśmy tak wysoko tylko dlatego, że Piast z góry skazał się na porażkę - stwierdził po meczu trener Matlak.
- Naszym celem jest utrzymanie się w lidze, by Nafta nie miała dalekich wyjazdów - próbował żartować Jerzy Taczała, ale nie było mu do śmiechu. - Liczyłem, że mój zespół podejmie walkę. Nafta była murowanym faworytem, więc nie mieliśmy nic do stracenia. Tymczasem zagrywaliśmy bojaźliwie, a rywalki nie miały kłopotów z przyjęciem - podsumował szkoleniowiec gości.



6137 |19247 |396 |3319 |17700 |12488 |21268 |15703 |20146 |18977 |