Słupsk-Ustka. Dramat osiemnastolatka chorego na raka
Nowotwór. To słowo pierwszy raz Kamil usłyszał 10 listopada ubiegłego roku. Skierowane było do niego. Od tego czasu jego życie całkiem się zmieniło. Z wesołego, kochającego muzykę i taniec chłopca zmienił się w cierpiącego, nad wyraz dorosłego człowieka. Ale ma w sobie dużo siły i wiary, że pokona chorobę.
Nieduże mieszkanie w jednym z usteckich bloków zajmuje pięcioosobowa rodzina. Państwo Marek i Małgorzata Jura i ich trójka dorastających dzieci. Pan Marek jest na emeryturze. Pani Małgorzata prowadzi niewielki zakład bursztynowy.
- Latem jakoś się jeszcze kręci - mówi. - Jest chociaż za co ZUS zapłacić, ale zimą to katastrofa.