Mieszkają na placu budowy
(WAŁBRZYCH) - Kiedyś było tu cicho i spokojnie, teraz jest hałas, bród i jeszcze niebezpiecznie - mówią mieszkańcy budynków spółdzielni mieszkaniowej Aida, przy ul. Uczniowskiej w Wałbrzychu. Co zakłóciło ich spokój? Plac budowy i dziesiątki samochodów zaparkowanych po obu stronach jezdni. Dzieci nie mają gdzie się bawić i jak dojść do szkoły.Problem załatwiłoby 100 metrów chodnika, ale nikt nie kwapi się, by go położyć. Kiedyś zbudowano tylko część trotuaru, który prowadzi od skrzyżowania z ulicą Wrocławską do urzędu skarbowego (ul. Uczniowska 21). Tam bezpieczna droga dla pieszych się kończy. Dalej widać już tylko rzędy zaparkowanych po obu stronach jezdni samochodów ciężarowych, osobowych i busów. Gruba warstwa błota z położonej naprzeciw Aidy budowy, to dodatkowy mankament. Nie największy. Teraz mieszkańcom dwóch bloków rozkopano jeszcze podwórze.- W naszych budynkach mieszka tylko 31 rodzin, a dzieci w wieku od dwóch miesięcy do 13 lat jest aż 36! - denerwują się mieszkańcy spółdzielni Aida. - Strach je wypuścić na podwórko. Robotnicy wciąż coś kopią, a ciężarówki jeżdżą obok w szaleńczym tempie.Lokatorzy dwóch bloków zgodnie twierdzą, że winna takiemu stanowi rzeczy jest Wałbrzyska Specjalna Strefa Ekonomiczna, w obrębie której prowadzone są prace budowlane.- Zamienili naszą ulicę w wielki plac budowy - zżyma się Tomasz Komorek, jeden z mieszkańców Aidy.- Dzieci nie mogą iść bokiem ulicy, bo cała Uczniowska obstawiona jest po bokach samochodami pracowników strefy - mówi jedna z przerażonych i zdenerwowanych mam.Mieszkańcy dwóch bloków należących do Spółdzielni Mieszkaniowej Aida zwracali się z prośbą o pomoc do wielu urzędów, straży miejskiej, policji - bezskutecznie.- W urzędzie miasta powiedziano nam nawet, że nie zrobią nam chodnika, bo ulicy, przy której mieszkamy, nie ma na planach miasta - żaliła się lokatorka z I piętra. - Wychodzi na to, że nie dość, że mieszkamy w środku wielkiej budowy, to jeszcze na ulicy widmo.Niestety, i nas rzecznik prasowy wałbrzyskiego urzędu miejskiego, Marek Szeles, odesłał do Zarządu Dróg i Komunikacji. Tam z kolei akurat nie było osoby, która odpowiada za drogi w mieście. Ma się jednak pojawić. W kolejnych wydaniach Gazety Wrocławskiej będziemy Państwa informować, co udało nam się w tej sprawie zrobić.