Rumia. Rumianin - nowy kierownik Akwarium Gdyńskiego
Z Tomaszem Wandzelem, nowym kierownikiem Akwarium Gdyńskiego rozmawia Agata Grzegorczyk
- Jest pan pierwszym rumianinem - kierownikiem Akwarium Gdyńskiego. Przewiduje pan w związku z tym jakieś zniżki dla rumian?
- Zniżek w Akwarium Gdyńskim mamy tyle, że każdy odwiedzający z pewnością coś dla siebie znajdzie. Mamy ulgi dla dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, maluchy do 4 roku życia w ogóle nie płacą. Są zniżki dla grup zorganizowanych, dni wolne od opłat dla emerytów i rencistów, dla dzieci z z domów dziecka, mamy zniżki sezonowe. A poza tym jesteśmy otwarci na propozycje nowych rozwiązań. Jeśli rumianie będą nas odwiedzać, a zapewniam, że warto, będę niezmiernie szczęśliwy.
- Jest pan rodowitym czy napływowym rumianinem?
- Pochodzę z Gdyni, a w Rumi zamieszkałem razem z żoną w 1997 roku, po powrocie ze studiów ze Szczecina.
- Dlaczego akurat w Rumi? Żona jest rumianką, czy z powodu niższych niż w Gdyni cen mieszkań?
- Żona jest z Zielonej Góry. Cena mieszkań miała tu oczywiście pewne znaczenie, ale poza tym zawsze chciałem mieszkać w trochę spokojniejszym miejscu niż ul. Świętojańska w Gdyni na przykład.
- Mówił pan, że od 3 roku życia jest pan stałym gościem w Akwarium, ale stwierdzenie, że to te wizyty wpłynęły na wybór kierunku studiów, byłoby już chyba trochę naciągane. Studiował pan rybactwo i ochronę wód.
- Nie zaprzeczę, że stanowisko jakie od kilku dni zajmuję jest spełnieniem dziecięcych marzeń. Zwierzętami, przyrodą, biologią interesowałem się odkąd pamiętam, może dzięki temu, że zawsze trafiałem na świetnych nauczycieli tych przedmiotów.
- Zdążył się już pan zapoznać ze wszystkimi rybami w Akwarium?
- Ze wszystkimi jeszcze nie, bo aktualnie mamy na stanie przedstawicieli 150 gatunków zwierząt.
- A ma już pan plany zakupu nowych ciekawych zwierząt?
- Akwarium to placówka, która ciągle musi oferować co nowego. Z tego co zaobserwowałem przez te kilka dni od 1 grudnia, widać, że najchętniej odwiedzający oglądają duże zwierzęta. Mamy przecież piękne rafy koralowe, sale z rzadkimi cennymi rybami, a odwiedzający i tak najchętniej zatrzymują się przy starych dużych zbiornikach z dużymi rybami.
- Słyszałam o planach budowy ogromnego zbiornika dla rekinów.
- Możliwości budowy dużych zbiorników w naszym budynku są dość ograniczone. Każdy akwarysta wie, że nawet niespecjalnie duży np. 300-litrowy zbiornik waży pół tony, a to już niebagatelne obciążenie dla konstrukcji budynku. W związku z tym wielkie akwaria możemy mieć tylko na parterze i w piwnicach. I chcemy tam zbudować wielkie zbiorniki dla rekinów i żółwi. Będzie to bardzo kosztowna inwestycja, na którą chcemy pozyskać pieniądze z unijnych funduszy.
- A co nowego mamy szansę w najbliższym czasie zobaczyć? Może jakąś ogromną ośmiornicę, która tak jak na obrazkach w książkach dla dzieci dusi marynarzy?
- Nigdy nie słyszałem, żeby ośmiornica udusiła marynarza. A swoją drogą to bardzo ciekawe i inteligentne zwierzęta, które dają się nie tylko oswajać, ale nawet tresować. Niestety nie słyszałem dotychczas o planach byśmy mieli kupić dla akwarium ośmiornicę, ale posiadanie u nas tego zwierzęcia wydaje mi się niezwykle interesujące. W przyszłym roku zrobimy wszystko co możliwe by sprowadzić do nas przedstawicieli tej grupy zwierząt. Nie jestem specjalistą od głowonogów, ale sadzę, że utrzymanie w sztucznych warunkach ośmiornicy jest dość trudne. W żadnym akwarium dotychczas ośmiornicy nie spotkałem. A z nowych nabytków kilka dni temu wpuściliśmy na ekspozycję żółwiaka chińskiego, takiego żółwia z miękką skorupą. Bardzo ciekawy, zabawny zwierzak, który jak sądzę, ma wszelkie zadatki by stać się ulubieńcem publiczności.