Bezpieczeństwo. Sprawdziliśmy system powiadamiania ratunkowego
112 działa raczej bez problemów
Nasi reporterzy dzwonili ze wszystkich powiatów w województwie pomorskim na numer 112 z komórek, telefonów stacjonarnych, budek telefonicznych. Okazało się, że na naszym terenie system działa bez zarzutu.
Najczęściej gdy dzwonimy z telefonu komórkowego, łączymy się z policją. Gdy natomiast dzwonimy z telefonu stacjonarnego, połączymy się ze strażą pożarną.
997 czy 112?
Na przykład w Kwidzynie numer 112 wybraliśmy z telefonu komórkowego. Odezwała się miejscowa Komenda Powiatowa Policji.
- Na razie po wybraniu w ,komórce tych trzech cyfr rozmowa jest przekierowywana na nasz telefon alarmowy - poinformował policjant dyżurujący przy telefonie. - Nie jestem w stanie rozróżnić, kto dzwoni pod numer 997, a kto pod 112.
Jak mówili nam oficerowie dyżurni i dyspozytorzy, korzystamy z numeru alarmowego jeszcze sporadycznie. Najczęściej dzwoniący proszą o informacje na temat wszelkich innych numerów alarmowych. W nagłych przypadkach wolą jeszcze korzystać z tradycyjnych numerów, takich jak 997, 998, czy 999.
- Ludzie częściej dzwonią, aby dowiedzieć się, czy system naprawdę działa, niż żeby zgłosić wypadek - tłumaczył wczoraj wieczorem dyżurny oficer straży pożarnej z Gdańska.
Nie rozróżnia granic
Jedyny problem może się pojawić na granicy powiatów.
- Sieci komórkowe nie odróżniają granic powiatów. Mieliśmy np. przypadek, gdy ktoś powiadomił nas o wypadku na trasie Chojnice - Człuchów - mówi Dariusz Kaźmierczak, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Chojnicach. - Telefonujący zapewne sądził, że dodzwonił się do naszych sąsiadów.
- System 112 ma jednak wadę - mówi Edmund Kwidziński, komendant powiatowy PSP w Kartuzach. - Nie ma bowiem ścisłego i precyzyjnego przekierunkowania sygnału względem terytorium. Dzwoniąc z Sulęczyna, zamiast do Kartuz możemy dodzwonić się do Bytowa czy Kościerzyny. Wówczas zanim zgłoszenie dotrze do nas, upłyną ok. dwie minuty.
Wejherowscy policjanci także przyznają, że zdarzają się przypadki, gdy osoba potrzebująca pomocy dzwoni z granicy powiatu i łączy się z jednostką policji np. w Pucku czy Kartuzach.
- W takich przypadkach zgłoszenie jest przyjmowane, a potem przekazywane do właściwej jednostki lub też po prostu przełączamy rozmowę do innego powiatu - wyjaśnia nadkom. Sylwester Karolenko, naczelnik Sekcji Prewencji wejherowskiej policji.
Głupota
Nie brakuje też głupców, którzy wydzwaniają na 112 bez potrzeby. - Mamy rejestrator rozmów z identyfikacją numerów, spisujemy te numery, z których dzwoniący próbują wywołać fałszywy alarm. Sprawę przekazujemy policji - mówią strażacy. - Osoby które się wygłupiają blokują przecież rozmowę komuś, kto może pilnie potrzebować pomocy.